Recykling, upcykling, downcykling, reusing…, czyli o redukcji i ponownym wykorzystaniu odpadów

0
240

Najlepszym sposobem redukcji odpadów i zaprzestania marnotrawstwa zasobów jest oczywiście ograniczenie konsumpcji. Zużywać mniej (!), bowiem zasoby wyczerpują się, wytwarzanie dóbr generuje emisję gazów cieplarnianych odpowiedzialnych za niekorzystne zmiany klimatyczne, a zużyte produkty i opakowania zalegają na wysypiskach, zdobią leśną ściółkę i dryfują w oceanach przyczyniając się do degradacji środowiska, obniżając standard oraz jakość życia. Jakkolwiek by jednak nie modyfikować naszych nawyków konsumpcyjnych z pewną ilością odpadów liczyć się należy. Ideałem w kontekście środowiska i zasobów byłoby je więc przetworzyć i ponownie wykorzystać. O recyklingu słyszał już chyba każdy, ale znaczenie pozostałych terminów wymienionymi w tytule nie do końca może być zrozumiałe i przejrzyste. 

Downcykling, czyli w zasadzie recykling…

Downcykling to w gruncie rzeczy urealniony recykling. Recykling obejmuje bowiem swym zakresem przetwarzanie zużytego produktu w materiały służące do produkcji nowych dóbr. Niestety niewiele produktów da się przetworzyć w taki sposób, aby można było uzyskać za każdym razem nowy, pełnowartościowy produkt. I wtedy mamy do czynienia z downcyklingiem, czyli przetwarzaniem odpadów w efekcie którego otrzymujemy produkt o niższej wartości od materiału wyjściowego. Tak jest w przypadku większości rodzajów tworzyw sztucznych, materiałów budowlanych, metali samochodowych, tkanin z włókien mieszanych, czy kilkukrotnie przetworzonego papieru. Przykładem niech będą wymieniane przez wszystkich worki na śmieci otrzymywane z torebek reklamowych, tektura i toaletowy papier produkowane z pełnowartościowych materiałów papierowych, szklana stłuczka wykorzystywana w budownictwie jako składnik masy ceramicznej, izolacja, czy dywany fabrykowane z ubrań. Downcykling wynikać może z fizycznych właściwości materiałów, które nie mogą być przetwarzane w kółko bez utraty swoich właściwości, choć na ogół związany jest z zanieczyszczeniami materiału poddawanego przetworzeniu innymi substancjami, co uniemożliwia jego pełnowartościowy przerób. Tak jest w przypadku złomu motoryzacyjnego (stal zanieczyszczona miedzią), który nie może być powtórnie wykorzystywany przez przemysł samochodowy, ale doskonale sprawdza się w budownictwie (stal konstrukcyjna).

Upcykling, czyli kreacja i wyobraźnia

Recykling i downcykling dotyczą na ogół przetwarzania przemysłowego, inaczej może wyglądać jednak proces upcyklingu, który niejednokrotnie bywa realizowany w sposób osobisty, we własnym zakresie, i opiera się bardziej na kreatywności niż na zastosowanej technologii. Podczas upcyklingu zużycie energii jest na ogół niższe, prym wiodą tutaj techniki rękodzielnicze. 

Upcykling, jak można się domyślać, związany jest z przetwarzaniem odpadów, bezużytecznych lub niepotrzebnych i niechcianych wyrobów, w wyniku którego otrzymujemy produkty o wyższej wartości niż wykorzystany do tego materiał. Przykłady można tutaj mnożyć: meble produkowane z palet przemysłowych, torby z plandek, banerów reklamowych czy znoszonych ubrań, opony jako kwietniki i huśtawki, plastikowe butelki w roli osłonek na doniczki, artykuły dekoracji wnętrz montowane z odpadów pochodzących z wysypiska. Tę szczególną formę aktywności często wykorzystują rzemieślnicy i artyści oferując nierzadko użytkowe (albo i nie) dzieła sztuki. Takiemu podejściu sprzyja także gospodarka niedoborów. Mieszkańcy krajów rozwijających się są szczególnie biegli w tego typu działaniach; obywatele PRL-u również mieli się czym chwalić. W krajach rozwiniętych upcykling jest jednak szczególna formą dbałości o środowisko, związanej z kreatywnością, nierzadko kojarzoną z korzyściami materialnymi, z reguły jednak realizowaną w kontekście ekologicznej świadomości.

Reusing, czyli wykorzystajmy to raz jeszcze

Upcykling jako ponowne użycie wykorzystanego już przedmiotu w nowej formie związany jest na ogół ze zmianą jego funkcji. I w tym kontekście upcykling mieści się w szerokim pojęciu reusingu, praktyki ponownego wykorzystania przedmiotu bez konieczności stosowania procesu przetwarzania (recyklingu), w jego pierwotnej, bądź w zupełnie nowej roli (np. kupowanie i noszenie odzieży używanej, czy wielokrotne zastosowanie jednorazowej reklamówki, a po jej zużyciu wykorzystanie w postaci worka na odpady).

Wszystkie wymienione działania prowadzone są w ramach gospodarki w obiegu zamkniętym (GOZ), systemu którego zadaniem jest ograniczenie zużycia zasobów i energii oraz zmniejszenie liczby generowanych odpadów, występujących tutaj de facto w roli surowców. W obliczu znikających w zawrotnym tempie zasobów i zanieczyszczenia środowiska gazami cieplarnianymi oraz odpadami, wszelkie działania przedłużające cykl życia produktu lub generujące alternatywne formy jego wykorzystania jawią się jako godne pochwały. Nawet jeśli będzie to wciąż za mało, by odwrócić negatywne tendencje, uzyskana świadomość konieczności zmian istniejącego modelu konsumpcji jest tutaj bezcenna.

W końcu oszczędność bywa cnotą. Już Doroteusz z Gazy, chrześcijański myśliciel żyjący w szóstym wieku, nawoływał by nie pozwolić przedmiotom niszczeć ani ginąć. W końcu, jak zauważył inny autor, nawet rzeczy płaczą.