Koszty gospodarcze i społeczne niedokonanych inwestycji

1
278

Prawdziwa sytuacja sprzed kilkudziesięciu lat na Jelonkach w Warszawie.

Dom zatrzymał poszerzenie jezdni w kierunku Śródmieścia.
Wybudowano nową jezdnię, która zwężona o zabudowania, zamiast dwóch pasów, otrzymała jeden pas z przejazdem tramwajowym. Dodatkowy problem – tramwaj na światłach.

Permanentne korki.

Właściciele domu, zapewne chcieli więcej od miasta niż miasto
chciało zapłacić.
PAT. 

Jednak po kilkudziesięciu (sic!) latach poszerzono jezdnię zawłaszczając duży fragment posiadłości. Zapewne na podstawie nowego prawa tzw. SPECUSTAWY. Trwało to 22 lata. Wreszcie!

STUDIUM. 
22 lata PROBLEMU.
 
17 maja 2009 rok to początek końca problemu, bo czas przebudowy to dodatkowe 2 lata.

Czy ktoś w trakcie negocjacji liczył STRATY Miasta Warszawy i Rzeczpospolitej oraz jej mieszkańców? 

  1. Setki ton spalonego PALIWA przez samochody i autobusy w korkach.
  2. Zatrucie środowiska w wyniku spalonego paliwa. Wszyscy płacili.
  3. Choroby i wizyty u lekarza setek ludzi z okolicy, w wyniku zanieczyszczenia powietrza. ZUS płacił.
  4. Zużycie opon, klocków hamulcowych, żarówek samochodowych itp., itd. Środowisko cierpi. Ludzie wdychają. ZUS płaci. Wszyscy płacili.
  5. Czas  spędzony w korkach. Kto płacił?
  6. Co jeszcze?

Prof. Grzegorz Gorzelak z Uniwersytetu Warszawskiego policzył w 2001 roku, że kierowcy stracili już 30 mln zł, stojąc w korkach z powodu zwężenia na ul. Powstańców Śląskich. DODAJMY kolejne 10 lat (8 plus dwa lata budowy).
A to tylko kierowcy.
I to połowa okresu PAT! 
Czyli ca. 70 mln złotych.

A koszty społeczne? Choroby? Czas? ZUS? Niepoliczone.
Może 10 mln? 20 mln? Może 30 mln? 

A być może chodziło o 3 mln złotych na trzy nowe domy.
Czyli 3 mln do wydania, a 100 mln wydanych.

ZMIENIAJMY MATEMATYKĘ KOSZTÓW SPOŁECZNYCH NIEDOKONANYCH, a CZEKAJĄCYCH INWESTYCJI!

1 KOMENTARZ

  1. Nie sposób się nie zgodzić z tym krótkim a treściwym i jasnym wywodem. Mieszkam dwa kilometry od owego feralnego miejsca i dobrze pamiętam co się działo przez to feralne przewężenie, a przecież ruch kołowy był wtedy nieporównanie mniejszy niż obecnie. I tu nasuwa mi się kolejna warta uwagi URZĘDNIKÓW! Dlaczego budując nowe osiedla nie rozbudowuje się od razu dostatecznie infrastruktury dróg dojazdowych? Znakomita większość mieszkańców tych wielotysięcznych blokowisk staje rano i wieczorem w korkach jadąc do/z pracy beztrosko zatruwając środowisko spalinami. Wszelkie inicjatywy namawiające do porzucenia samochodu na rzecz komunikacji miejskiej czy rowerów są bezcenne! Pozdrawiam REDAKCJĘ!